Cześć Psijaciele! Jestem Barry Bark, rudy pieseł w czapce.
Bardzo się cieszę, że trafiliście na mojego bloga, bo tutaj będę dzielił się w Wami swoją wiedzą i przemyśleniami i ciekawostkami z psiego żyćka. Pewnie chcielibyście wiedzieć o mnie coś więcej, więc zapraszam na moją historię.
Niezbyt pamiętam swoich rodziców, a pierwsze wspomnienie z dzieciństwa kieruje mnie do miejsca, w którym była pokaźna gromadka takich psich maluchów jak ja tylko odrobinę spokojniejszych. Podobno była to jakaś fundacja zajmująca się porzuconymi szczeniakami, ale niezupełnie wiem co to takiego. Było tam całkiem fajnie, ale często musiałem sobie wymyślać zabawy sam, bo moja psia ekipa często ucinała sobie drzemeczki.
Pewnego dnia pojawili się ludzie, którzy zabrali mnie do swojego domu, w którym mieszkamy do dziś. Oj mieli oni ze mną siedem światów, bo podobno byłem bardzo energicznym maluchem, miałem tyle pomysłów, że brakowało mi czasu na sen, no i ciągle coś jadłem, a niekoniecznie były to posiłki, które mi dawali. Tak, dobrze myślicie! Zjadłem kilka prawych butów, odrobinę ścian, 7 książek, 2 dywany i 15 legowisk.
Obecnie gustuję już tylko w dobrych przysmakach i zdrowej karmie 🙂 Moi ludzie są bardzo mądrzy, więc szybko wpadli na pomysł, by zapisać mnie na zajęcia do psiego przedszkola. Poznałem tam nową ekipę, nauczyłem się, że czasem trzeba odpoczywać, jak odróżniać żarełko od rzeczy niejadalnych i że opłaca się przychodzić do swoich ludzi, bo wtedy bardzo się cieszą i zawsze dają psiego smaczka. Później byłem pilnym uczniem w podstawówce, bo wiecie, tam były rzeczy o wiele trudniejsze, więc zarabiało się więcej smaczków, a dla jedzenia to ja potrafię dużo zrobić.
Tak więc z moimi ludźmi nauczyliśmy się tego jak ze sobą rozmawiać i kilku bardzo ważnych komend, które bardzo pomagają nam we wspólnym życiu. Później chodziliśmy na różne zajęcia dodatkowo, gdzie uczyliśmy się świetnych zabaw, które podobno nazywają się psimi sportami, to takie zabawy, które pozwalają się nam jeszcze bardziej zziomkować. Wiecie co jest najfajniejsze? Jak już ogarniecie, jak się bawić w te zabawy, to jedziecie na taką imprezkę, na którą różne psy zabierają swoich ludzi i pokazują jak się bawią i Ci, którzy robią to najlepiej wygrywają nagrody, oczywiście prawie wszystkie są do jedzenia dla psiaków, hihi.
Moi ludzie mówią, że jestem członkiem rodziny i zabierają mnie prawie wszędzie ze sobą. Uwielbiamy wspólnie chodzić na psiesspresso i psiapuczinę. Teraz jak już umiem chodzić spać i wiem, że nie zawsze trzeba robić zamieszanie, to często jeździmy na różne wakacje, czasem na dużo dni, a czasem na jeden albo dwa, bo podobno jestem całkiem grzecznym psiakiem i nie robię już wstydu moim ludziom.
Jeżeli jesteście ciekawi, jak moi ludzie przetrwali ze mną te najtrudniejsze chwile, jakie mamy sposoby na szczęśliwe wspólne żyćko to koniecznie wpadajcie tutaj na bloga. Chętnie będę dzielić się moimi historiami i patentami na różne sytuacje. Będzie ciekawie, mądrze, i bardzo smacznie.

